Ta wyśniona !

Czy macie czasami tak, że tęsknicie całym sobą za czymś co miało być a jednak nigdy takim się nie stało?
Wieczorami gdy w domu nastaje w końcu upragniona cisza, zamykam oczy i rozmyślam o tym jakie moje życie byłoby gdyby spełniło się wszystko to co sobie wcześniej zakładałam... Czy byłoby rzeczywiście takie idealne ? Czy byłabym szczęśliwsza ? Osiągnęłabym spokój ?
Od najmłodszych lat wyobrażamy sobie swoją przyszłość. Chcemy być strażakami, policjantami, księżniczkami, superbohaterami. Chcemy pomagać ludziom i być częścią czegoś ważnego. Chcemy być zauważani i doceniani. Tak też było w moim przypadku - miałam swoją wyśnioną dla siebie przyszłość.
Jaka byłaby ona zakładając, że moje plany by się spełniły ?
  • pracowałabym w laboratorium kryminalistycznym i poświęciłabym się własnemu rozwojowi i karierze,
  • mój mąż byłby weterynarzem i to takim z zawodu i z zamiłowania, koniecznie nosiłby okulary - tak kiedyś wyobrażałam sobie intelektualistę,
  • prawdopodobnie nie miałabym nadal dzieci a możliwe, że nie miałabym ich także w przyszłości. Z założenia miałam być JA, ON i PIES,
  • gdybym jednak na dzieci się zdecydowała, na pewno nie miałabym Tymka i Zosi (inny mąż = inne dzieci),
  • ratowałabym świat ! Nie, nie wiem jakbym to uczyniła , tego moje młodsze ja nie wymyśliło!,
  • miałabym mały domek z dużym tarasem i zielenią dookoła,
  • miałabym dużo czasu na samorealizację,
  • zwiedzałbym co roku inne miejsce na ziemi.
Moje życie byłoby całkiem inne. Dziś zamiast pracy w laboratorium i wspinaniu się po szczeblach kariery jestem mamą i to na pełny etat (choć nie powiem - układem idealnym byłoby macierzyństwo i kariera zawodowa) . Mam męża leśnika i nie, nie nosi okularów co nie znaczy, że nie jest inteligentny. Wprawdzie kocha zwierzęta ale zdecydowanie woli te dziko żyjące. Od początku lubił dzieci i po cichu liczył na to, że i ja do bycia rodzicem się przekonam. Nie jesteśmy tylko my i pies, do naszego życia wkroczyła dwójka małych  istot w tym jedno przebojem!. Mamy mieszkanko na poddaszu, bez tarasu ale trochę zaaranżowanej przez moja mamę zieleni się znalazło. Nie mam czasu dla siebie, no chyba że do czasu dla siebie zaliczę ten w którym śpię. Nie podróżujemy po świecie ale wyjeżdżamy na rodzinne wakacje, weekendy.
Czy mogę w takim razie powiedzieć, że moje aktualne życie jest gorsze niż to z moich marzeń? Na pewno znacząco się od siebie różnią. Czasami to wynik wprowadzania mojej własnej "korekty" a czasami zrobił to za mnie los.
Ludzie są tak skonstruowani, że muszą posiadać konkretny cel do którego będą dążyć. Niejednokrotnie w dalekiej drodze do tego celu ulega on całkowitej przemianie. Na naszej życiowej drodze pojawia się wiele czynników, które wpływają na te zmiany. Czasami podejmujemy je świadomie z pełnym przekonaniem o słuszności swoich decyzji a czasami robimy to pod wpływem impulsu. Często jest tak, że ta nasza wymarzona przyszłość z biegiem lat i zmianą priorytetów przestaje taką być.
Nadal będę więc marzyć, śnić i myśleć o swojej przyszłości. Będę planować, aranżować i dążyć do kolejnych celów. Będę wzdychać do tego co się nie spełniło, korygować to co przytłacza mnie w mojej teraźniejszości i dążyć do tego aby ta moja przyszłość była jeszcze lepsza a kto wie może kiedyś stanie się właśnie tą wyśnioną (oczywiście już nie tą z młodzieńczych lat - tamta jest już mocno nieaktualna) :) 



Mama Tymka i Zosi

Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty