Świąteczne rytuały.

Jak ten czas szybko leci... wszystkie znaki na ziemi i niebie wskazują, że szybciej niż powinien 👎 Nie wspomnę tu o licznych (bardzooo) komentarzach mojej córki dotyczących mojego zaangażowania i systematyczności w blogowym pisaniu. Wiem, że ma rację bo od kiedy ONET zlikwidował platformę nasz blog jest "niewidoczny" w sieci, a zatem do dzieła.

Czy Wam też się wydaje, że niedawno obchodziliśmy święta Bożego Narodzenia, a już szykujemy się do kolejnych? Pierwsze wspólne święta Tymka i Zosi 😃 Zastanawiamy się więc jakby je spędzić żeby były dla nich wyjątkowe... szczególnie dla Tymka, który lubi takie niecodzienne zamieszanie. 

Dla naszych siostrzeńców i bratanków w odległej, zamierzchłej przeszłości mój mąż  (w zastępstwie za Wielkanocnego Zająca) przygotowywał w sadzie gniazdka  do których podrzucano prezenty. Tyle poszukiwań ile radości z odnalezionych niespodzianek 😉 Gdyby pogoda dopisała można ten pomysł reaktywować, Tymek lubi dostawać i rozpakowywać prezenty a my lubimy patrzeć jaką radość mu sprawia jak dostanie coś na co czeka.

Malowanie jajek sprawia radość dzieciom i dorosłym (czytaj Natalce, która posiada absolutny zmysł artystyczny). Do tej pory zwyczaj ten wypełniały te dzieci, które przyjeżdżały do nas na święta. Teraz kiedy wiek im nie pozwala  na tak "uwłaczające zajęcie" jajka będzie malować Tymek (przedstawimy Wam fotorelację z tego eventu). 

Wielkanocny koszyczek i święcenie potraw - odwieczny problem z delegowaniem "chętnych". W tamtym roku naszą rodzinę dumnie reprezentowała jej męska część rodziny: Tymek z Dziadkiem  i Tatą (myślę, że stanie się to naszą tradycją) do której dołączy malutka Zosia.

Śniadanie wielkanocne - pewnie pomyślicie, że tu już żadnych niespodzianek nie ma. Mylicie się 😅 Koszmarem powtarzającym się co roku jest ... gotowanie jajek! Spróbujcie dogodzić wszystkim - jeden chce na miękko, drugi chce na półtwardo, a trzeci na twardo (bo np. karmi Zosię). To jeszcze nie jest problem, problemem jest jedna płyta indukcyjna, która ciągle się wyłącza i zajęte pola z innymi garami!, a trochę tych jajek trzeba ugotować (jakieś 30 na jedno śniadanie) jak dodacie do tego mocno poirytowanego Tymkowego Dziadka, który rokrocznie te jajka gotuje to macie dokładny obraz tej sytuacji 😛

Kiedy jednak siadamy z najbliższymi do wielkanocnego stołu, a w całym domu słychać gwar naszych rozmów przestajesz myśleć o tym czego nie zrobiłaś lub zrobiłaś źle. Skupiasz się na tym, żeby zachować z tych spotkań jak najwięcej ciepłych wspomnień.

Jakie są Wasze rodzinne świąteczne tradycje? Podzielcie się swoimi wielkanocnymi wspomnieniami.

Życzymy Wam wszystkiego dobrego w te nadchodzące święta Wielkiej Nocy, pięknych uśmiechów od Waszych - dzieci i wnuków, bo nie ma nic piękniejszego jak uśmiech od ucha do ucha tych, których kochasz.





Pozdrawiam Babcia Tymka

Komentarze

Popularne posty