Ciąża - stan błogosławiony ? część 2

Jestem w domu !
Jednak szczęście przeplata się z niepokojem. Obserwuje bacznie ruchy Zosi w brzuchu a każdy dłuższy przestój budzi mój lęk.  Cieszę się jednak, że widzę Tymka, że w końcu mogę przy nim być. On jednak zachowuje do mnie dystans , teraz potrzebuje bardziej osoby, która była przy nim podczas choroby - potrzebuje Babci. Choć serce boli i krzyczy z rozpaczy, rozum dobrze wie, że po rozstaniach może tak być. Daję więc mu czas na "oswojenie się".

Z dnia na dzień nasze relacje się poprawiają i powoli wracają do normy, ja jednak w podświadomości dobrze wiem, że ten stan długo nie będzie trwać w końcu po świętach muszę znowu stawić się na patologii ciąży.

Świąteczne dni nie są takie jakimi zwykle bywały, nie ma tej atmosfery, tej radości. Uśmiechamy się tak aby Tymkowi stworzyć wrażenie normalności. Za uśmiechami skrywamy jednak niepokój. Gdy nadchodzi dzień wyjazdu do szpitala przeżywam kolejny koszmar, koszmar ponownego rozstania z Tymkiem. Pocieszam się myślą, że to już ostatni raz, że teraz jak wrócę do domku to już na stałe i na dodatek na pewno nie sama.

W dniu indukcji porodu czuję strach ale powoli zaczyna też do mnie docierać, że to jest właśnie ostatnia prosta. Wkrótce Zosia będzie już z nami a za kilka dni obie wrócimy do Tymka. Poród naturalny nie idzie zgodnie z planem, w wyniku zagrożenia życia dla Zosi zostaje podjęta decyzja o przeprowadzeniu w trybie natychmiastowym cesarskiego cięcia i tak 20 min później - zostałam mamą po raz drugi.

Po kilku dniach wychodzimy ze szpitala ! i choć zdaję sobie sprawę, że życie z dwójką maluchów w domu wcale nie będzie takie łatwe to jednak cieszę się na ten nowy rozdział w naszym wspólnym życiu.

Wtedy jeszcze nie wiem, że pierwszy kryzys zbliża się wielkimi krokami.

cdn...





Mama Tymka (i Zosi :*)

Komentarze

Popularne posty