Pokonywanie własnych granic…

Tak naprawdę to dla nas nawet najmniejszy sukces staje się ogromnym. Na niektóre postępy czekamy długo i z niecierpliwością każdego dnia wypatrując znaku, że nadchodzi  a inne pojawiają się dosłownie znikąd. Wieczorem nic nie zwiastuje na przyjście nowego a rano ku naszemu zaskoczeniu nowa umiejętność jest opanowana. Tak właśnie to bywa – są skoki rozwojowe ale i są zastoje, które czy tego chcemy czy nie są wpisane w nasze życie. Czasami taki „zastój” trwa i trwa po to żeby pewnego dnia nagromadzone gdzieś przez Tymona wiadomości i informacje mogły wydostać się niczym wybuch bomby.

MOWA
Nadal króluje u Tymka gestykulacja jednak przez wakacje coś się ruszyło. Po pierwsze usłyszeliśmy tak upragnione przez nas DAJ ! O dziwo to słowo przyszło Tymkowi bardzo trudno ale jak się już pojawiło to słyszeliśmy je ciągle i to w różnej tonacji Oprócz tego pojawiło się choć, idź i leż (czasami jednak nawet i nam ciężko rozpoznać dany wyraz – kwestia wprawy – naszej i Tymka). Do wyrazów dźwiękonaśladowczych dołączyło nazewnictwo zwierząt takie jak: PIES, MIŚ, MYSZ. Od dawna wymawiane też: TATA, MAMA, BABA, DZIADZIA staje się coraz bardziej doskonałe (no może oprócz mama, które często brzmi jednak jak baba). Jego ukochany podwórkowy pies to już nie HAU a KIKI (czyli Snickers na którego my sami wołamy SNIKI)

ROZUMIENIE
To jest tak naprawdę nasz punkt wyjścia do mowy i to właśnie od tego powinniśmy zacząć. Odkąd pojawiło się szeroko pojęte rozumienie pojawiła się też mowa i chęć porozumiewania się z nami nie tylko za pomocą gestów. Tymek doskonale wie czego od niego chcemy i co do niego mówimy choć wiadomo, że czasami zamiast długich  „elaboratów” musimy powiedzieć coś prościej i krócej po prostu bardziej zrozumiale

MOTORYKA MAŁA
Dłonie Tymka są coraz sprawniejsze. Trzymanie łyżeczki nie stanowi już dla niego problemu a i trafianie nią do buzi wiążę się z coraz mniejszym ubrudzeniem siebie samego i wszystkiego dookoła. Tymek potrafi też układać kilkupoziomowe wieże co jeszcze do niedawna stanowiło dla niego nie lada wyzwanie. Nadal mamy jednak problem z precyzyjnym dopasowaniem danego kształtu np. w sorterach ale skoro udało się mu już tyle osiągnąć to czemóż właśnie sorter nie miałby być wkrótce poskromiony

MOTORYKA DUŻA
W tym aspekcie również mamy swoje małe/duże sukcesy Choć Tymek nadal nie zabiera się za raczkowanie a tym bardziej za chodzenie to jednak wszystko jest na dobrej drodze aby wkrótce to osiągnąć Stawanie o własnych siłach bez jakiejkolwiek pomocy to już dla Tymka codzienność. Dużo pomogła tutaj zmiana obuwia – tak ! naprawdę od tego momentu jakby jakaś funkcja się u Tymka odblokowała. Sztywne i wysokie Aurelki zniechęcały Tymka do wstawania. Czym dłużej miał je na nóżkach tym bardziej nie chciał tych nóżek używać. Odkąd zagościły u nas Danielki stały się wsparciem a nie przeszkodą dla Tymkowych stóp.  Ostatnimi czasy ilekroć choć na chwilkę zostawiało się Tymka samego to magicznym sposobem podlegał on teleportacji na łóżko. W końcu jednak zyskaliśmy potwierdzenie dla naszych przypuszczeń -to nie teleportacja tutaj zadziałała,  Łóżkowy Mont Everest został przez Tymka zdobyty !

Zespół Downa, Down Syndrome, blog

Zespół Downa, Down Syndrome, blog

Zespół Downa, Down Syndrome, blog

Zespół Downa, Down Syndrome, blog

Mama Tymka 

Komentarze

Popularne posty