Szczęście różne ma oblicza …

Wielu ludzi zarzucało mi, że pisząc te jak to określali ckliwe wypełnione radością teksty oszukuje nie tylko Was ale i samą siebie. To trochę tak jakbym miała prawo do publikowania tylko tego co nacechowane było moim smutkiem i żalem wynikającym z posiadania niepełnosprawnego dziecka, to tak jakby ktoś chciał odebrać mi prawo do bycia po prostu szczęśliwym i odczuwania pozytywnych emocji.

Wiem, że istnieje reguła, że wszyscy wiedzą lepiej od Ciebie samej. To co czujesz, myślisz, co winnaś powiedzieć, zrobić – bierny obserwator nie będący Tobą i nie żyjący Twoim życiem wie wszystko i biegnie Ci na odsiecz  – logiczne prawda ? Wcale nie mówię, że niepełnosprawny członek rodziny nie przysparza więcej trosk i nie skłania do większej zadumy, nie twierdzę także, że codziennie chodzimy z tak zwanymi bananami na naszych buziach ale nie mogę też powiedzieć, że jest to dla nas zjawisko nadprzyrodzone. Śmiejemy się, płaczemy  i „nic co ludzkie nie jest nam obce”.

Każdy bez wyjątku ma prawo do smutku i prawo do szczęścia a szczęście przecież  różne ma oblicza. W dniu w którym Tymek przyszedł na świat nie zostaliśmy skazani na byt w niebycie. Dostaliśmy od życia lekcję, jedną z ważniejszych – lekcję pokory a teraz codziennie uczymy się jak czerpać z życia pełnymi garściami i wierzcie mi lub nie ale niepełnosprawność Tymka nie stanowi w tym żadnej przeszkody. 




Mama Tymka

Komentarze

Popularne posty