Rodzina

Kogóż końcówka roku nie skłoniła  do większej zadumy i zrobienia rachunku sumienia… to taki czas, w którym z racji końca jednego ale i  początku drugiego składamy sobie ale i innym obietnice, wytyczamy nowe ścieżki i stawiamy przed sobą nowe wyzwania.

31 grudnia spoglądałam na swoją rodzinę – całą piątkę (no z Niunią licząc szóstkę), ściśnięci na dwóch rozłożonych zsuniętych ze sobą łóżkach – Tymek wniebowzięty  miał w końcu tylu ludzi chętnych i gotowych do wspólnych zabaw, Piotrek zachęcający go do posiedzenia choć 5 min w jednym miejscu, moi rodzice kibicujący ich zabawom, pies schowany w kołdrze przed czujnym wzrokiem Tymka – byliśmy RAZEM. Wszyscy dla siebie, bez ciągłego pośpiechu, wymykania się z pokoju co chwile, bez  natłoku innych zajęć.

Rodzina była zawsze moim priorytetem, kiedyś tymi najbliższymi byli moi rodzice, dziadkowie, ukochane wujostwo i kuzynostwo dziś do ich grona dołączyli Tymek i mój mąż, można śmiało powiedzieć, że poziom mojego priorytetu wzrósł proporcjonalnie do przybywającej liczby członków mojej rodziny. W Sylwestrową noc postanowiłam więc nie wprowadzać do mojego życia jakichś radykalnych zmian – nie zaplanowałam przejść na dietę cud i  z rozmiaru … (pozostawię tutaj kropi)  zejść do rozmiaru optymalnego dla mnie 38 (choć pewnie i by się przydało).  Postanowiłam za to , że nadal na pierwszym miejscu będzie moja rodzina ale i też, że znajdę czas tylko dla mnie bo rezygnacja z pracy nie musi wiązać się z rezygnacją z samej siebie.

Czasami w pogoni za szczęściem nie zauważamy, że to wszystko czego potrzebujemy, żeby je osiągnąć mamy w zasięgu swojej ręki a będąc zamroczeni różnym żądzami jak ślepcy brniemy dalej nie widząc , że to co najważniejsze w życiu mamy koło siebie. Otwórzmy oczy aby zobaczyć, zobaczmy aby dostrzec a kto wie może okazać się , że to czego pragniemy jest niczym w porównaniu z tym co już mamy.





Mama Tymka 

Komentarze

Popularne posty