Wszystko ma swój czas …

Czasami w życiu dzieją się rzeczy mniej zależnie od nas i pomimo najszczerszych chęci i dążenia do pierwotnych założeń jesteśmy zmuszeni do zrobienia ponownego rachunku sumienia, przewartościowania tego i owego i skorygowania naszych planów . Tak też było w moim przypadku. Idąc rok temu na urlop wychowawczy byłam pełna optymizmu, miałam plan, na którym chciałam odhaczać po kolei założone punkty. Wszystko wydawało się takie proste – skoro tak dobrze to przemyślałam to co mogłoby pójść nie tak?

Z każdym kolejnym dniem, z każdą kolejną chwilą poświęconą na rehabilitację docierało do mnie, że wcale tak łatwo może nie być. Tymek to nie robot a ja nie mogę w odpowiednim wybranym przeze mnie momencie włączyć u niego określonych funkcji tak aby w chwili, która tego wymaga opanował wszystkie potrzebne umiejętności. Jedne rzeczy szły nam szybciej, drugie zdecydowanie wolniej a co się z tym wiązało jeszcze inne musieliśmy odkładać zupełnie na później. Czas leciał  i zanim się obejrzałam rok minął a ja musiałam podjąć kolejną decyzję. Tym razem jednak od razu dokonałam korekty górnolotnych planów, miałam już pewnie ogląd, wiedziałam, że nie wszystkie „ptaszki” na liście zostaną odhaczone a przynajmniej nie od razu. Czy czuję się jak męczennik, który musiał się poświęcić dla dobra dziecka ? – zdecydowanie NIE. Jeżeli każdy z nas by tak myślał to ilu nieszczęśliwych stłamszonych ludzi chodziłoby po świecie ?? Choć decyzja była ciężka to traktuje ją jako naturalną kolej rzeczy, która prędzej czy później musiała stać się częścią mojego życia a ja dojrzewałam do niej z dnia na dzień. Nie rozpatruję tego jako koniec a początek czegoś nowego.

21 stycznia 2015 roku w szpitalu w Zielonej Górze wraz z Tymkiem narodził się zespół Downa, który wpisał w jego losy ograniczenia, ograniczenia, które choć trudne to jednak możliwe do pokonania, potrzebuje tylko odrobinę więcej wsparcia aby nie stały się one dla niego murem nie do przejścia i ja mu to wsparcie dam.  Rezygnując z pracy nie rezygnuje ze swoich planów a daje im po prostu więcej czasu na zrealizowanie się. Choć moim priorytetem już na zawsze pozostanie moje dziecko to w odpowiednim momencie będę mogła powiedzieć: „To jest właśnie mój czas na karierę”. 




Mama Tymka


Komentarze

Popularne posty