Rozterki Babci :-D

Przeglądając kolejne wirtualne strony napotykasz zdjęcia, które choć na krótką chwilę przykuwają Twój wzrok. Tak też stało się w moim przypadku, gdy moim oczom ukazał się ten o to mem:



Włączyłam swój „wehikuł czasu” i przypomniałam sobie te cudowne, beztroskie wakacje spędzane u babci kojarzone do dzisiaj z ciężką pracą na roli, ale też z cudownie smakowitymi „dogadzaczami” babci Kasi. Wystarczały dwa miesiące wiejskiej sielanki żeby po powrocie do domu usłyszeć „widać, że u babci było Ci dobrze” … No było ;) tylko, że moje odczucia związane ze słowem „dobrze” były nieco inne niż np. mojej mamy, która pewnie zastanawiała się jak w tempie błyskawicznym, przed pierwszym szkolnym dzwonkiem zmienić moją garderobę haha :) Zawsze tłumaczyłam sobie te letnie wahania wagi tym, że dziadkowie mieszkali od nas bardzo daleko, a my bywaliśmy u nich tak rzadko, że Babcia starała nam się to wynagrodzić, przygotowując to co nam najbardziej „wchodziło” :D  Tak to było kiedy byłam wnuczką … 

A jak to jest z moim babciowaniem? Ustaliłam na potrzebę tego wpisu „najważniejsze cechy”, które mnie charakteryzują:

  • jedzenie – tzn. należy gotować to co mogłoby wnukom smakować przecież nie powinni chodzić głodni, a już broń Boże, żeby ktoś powiedział, że są niedożywieni :D




  • zabawki – niech mają takie o jakich marzą i wtedy kiedy ich zapragną, dlaczego na upragnioną rzecz mają czekać tak długo jak ja na lalkę, która „chodziła”? (to nic, że kiedyś najzwyczajniej w świecie nikt nie miał tego co chciał od tak od razu, ponieważ sklepowe półki świeciły pustakami a rodzice musieli się nieźle nagłówkować żeby spełnić nasze marzenia), 
  • obowiązki – przyjdzie na to czas kiedy dorosną, jeszcze się napracują, a teraz … niech się bawią i korzystają z dzieciństwa i cieszą się z tego, że są dziećmi, porozrzucane zabawki … no cóż przecież i tak ja wiem najlepiej gdzie każda z tych rzeczy powinna się znaleźć więc po co mają się „męczyć”, a w ogóle skąd w tym domu tyle tych zabawek … :)
  • pocieszanie – kto jak kto, ale babcia wie najlepiej kiedy wnukom dzieje się „krzywda”: mają się uczyć wtedy kiedy chcą się bawić, sprzątać bałagan po sobie , ale po co skoro za chwile i tak wrócą do zabawy ;-), ugryzie Dzidziula kogoś „przypadkiem” i już Mama głos podnosi … Kochane moje wnuczęta, takie „biedne” i „niewinne”.



Żeby nie było, że tylko ja popełniam błędy to zdradzę Wam, że Dziadek jest jeszcze gorszy :-D Cieszymy się, że możemy rozpieszczać nasze wnuki i cieszyć się ich szczęściem i, że Wy Rodzice z godnością przyjmujecie nasze często „mądralińskie” porady i bycie „Alfą i Omegą” we wszystkich aspektach wychowywania Waszych dzieci.



 Kochamy Was mocno :-*

Komentarze

Popularne posty