„The Show Must Go On…”

Wczorajszego wieczoru po wypełnieniu wszelkich obowiązków domowych postanowiłyśmy z Tymkową Babcią podjąć kolejna próbę zorganizowania wspólnego seansu filmowego. Odkąd Tymek się urodził ciągły brak czasu a i teraz niechęć Tymka do samotnych zabaw sprawił, że filmu w całości nie zobaczyłyśmy od dosyć dawna – to znaczy jeżeli by poskładać fragmenty te które zerkając to tu to tam widziałam ja i te które zdążyła dostrzec Tymowa Babcia to może i by się to wszystko poskładało w piękna całość.  Kolejna próba, kolejne zerkanie i pełna rezygnacja – trzeba czekać do „10 roku” życia Tymka  :) 

Postanowiliśmy jednak podnieść rzuconą  rękawice i podjąć wyzwanie – zarazić Tymka miłością do piosenek innych niż te grane na kanale Polo tv. Tymek pała absolutnym uwielbieniem do tego typu utworów ale nie byle jakich a tych z pierwszej 10 list przebojów więc zadanie do łatwych nie należało. Zaczęłam od mojego faworyta, który pozostaje nim niezmiennie od początku – czyli od czasów kiedy świadomie sama wybierałam sobie rodzaj słuchanej muzyki (po konsultacjach okazało się że wydarzenie to datuje się na mój 5 rok życia).  Moja „miłość” do tego artysty nie wygasała z każdym kolejnym przesłuchanym „kawałkiem” jak to często bywało w przypadku gwiazd „jednego utworu” a z małej iskierki rozbuchała się do poziomu wielkiego ogniska.  Wąsy, nieco awangardowy ubiór i ten charakterystyczny styl bycia na scenie – tak, to nie kto inny jak Freddie Mercury wokalista zespołu Queen.  Jego piosenki emanowały czymś takim, że w jednej chwili potrafiły mnie zahipnotyzować,  są ponadczasowe, posiadające większą głębie, niebanalne , wpadające w ucho i na zawsze w nim pozostające. Któż z nas nie zna choć jednego ich przeboju: The Show Must Go On, Bohemian Rhapsody, We Are The Champions (grane niemalże zawsze jako uwieńczenie zwycięstwa) i moje ubóstwiane: These Are The Days Of Our Lives czy też A Winter’s Tale.

Do dziś Tymkowa Babcia zachodzi w głowę jak to się mogło stać ,że w czasie kiedy to moi  rówieśnicy nucili dumnie i  ochoczo przedszkolne piosenki, ja zamyślona, wpatrzona ślepo w magnetofon słuchałam utworów Queen. Reakcja Tymka była jednak dość obojętna, nie było dygnięcia nóżką czy choćby rączką, jego ignorancja sprawiła, że musiałam porzucić (przynajmniej na jakiś czas) myśl o wspólnej kontemplacji przy piosenkach Queen.

Po pierwszych nieudanych próbach nie poddaliśmy się, przebrnęliśmy wspólnie przez The Kelly Family, Roxette, The Cranberries i nadal nie przynosiło to zamierzonego skutku. Ta jednostajna mina Tymka i pełne zniecierpliwienie dawały wyraźnie znać, że to  nie jest to „co Tymki lubią najbardziej”. Nie pomogli też polscy wykonawcy aż na zakończenie Tymokwy Dziadek zaproponował OMD (Orchestral Manoeuvres in the Dark) . Pierwsze bity i tak to jest to ! OMD zbliżyło się delikatnie do gustów Tymka co pozwoliło na lekkie jego podrygi. Jednak suma summarum przekonaliśmy się, że tak jak ja od najmłodszych lat zapałałam miłością do Queen tak Tymek bezwzględnie kocha disco polo i do dziś pozostaje mu wierny.

Może zastanowiło Was dlaczego nie wypróbowaliśmy piosenek polecanych dla grupy wiekowej w której znajduje się aktualnie Tymek ?   Takie próby podejmowaliśmy już kilkukrotnie i zawsze kończyły się tak samo – płaczem … No cóż postanowiłam więcej nie stresować mojego dziecka tymi  „niosącymi przerażenie” dziecięcymi hitami.




Mama Tymka 

Komentarze

Popularne posty