„Kto rano wstaje ten …”

W głębi serca czujesz, że to jeszcze nie ta pora, że nie nadszedł jeszcze ten właściwy czas – przynajmniej dla Ciebie. Twój organizm buntuje się, choć zewsząd dobiegają wyraźne sygnały wzywające go do bezwzględnej mobilizacji.

„To nie może być prawda!” – otwierasz ukradkiem jedno oko a raczej rozszczelniasz lekko powieki i już wiesz – stało się! Twój pierworodny NIE ŚPI !. W nadziei, że nie zauważył Twojego poruszenia mocno zaciskasz powieki, że aż czujesz jak jedna trze o drugą. Wstrzymujesz oddech – Twój nawet najdrobniejszy ruch może Cię zdradzić i modlisz się żeby jeszcze zasnął bo 4 rano to nie jest odpowiednia godzina na wstawanie.

Przy trzecim ochoczym wołaniu „EEEE” rozbrzmiewającym, w Twoje zamroczonej jeszcze głowie  i kolejnym szarpnięciu Twojej koszulki dobrze wiesz, że dla Ciebie dzień się właśnie już zaczął.
Jęki i piski dziecka zwiastują totalne znudzenie, opuszczasz więc swój przytulny azyl jakim jest łóżko i przenosisz się z dzieckiem do jego królestwa – pokoju zabaw będącego równocześnie pokojem dziennym i gościnnym.

Błądząc jeszcze po omacku wypijasz łyk kawy i tak jeden za drugim, jeden za drugim.  Twój dotąd bezwzględnie posłuszny pęcherz zaczyna tęskno spoglądać w stronę toalety, „no tak, to ta KAWA !”. Dobrze wiesz, czym grozi pozostawianie dziecka samego choćby na te kilka sekund, obkładasz więc go dookoła poduszkami, kołdrami a w środku owej fortecy razem z nim umieszczasz jego ulubione zabawki – to powinno wystarczyć. Stoper nastawiony, zegar tyka. W trakcie szaleńczego wyścigu z czasem słyszysz „ŁUBUDUBU”. O nie! – to  dźwięk z grupy tych najbardziej niepożądanych. Wracasz do pokoju bojąc się tego co możesz zastać. Widok Twojego leżącego plackiem dziecka potwierdza Twoje przypuszczenia o starciu dziecko kontra dywan! „Co do licha?! Jakim cudem trafiło akurat na tę  2 milimetrową przestrzeń między jedną a drugą poduszką?!”

Zaczyna się etap testowania, dziecko skupia wzrok na Tobie i  czeka na odpowiednią reakcję – aż je pożałujesz –  żeby mogło z czystym sumienie wpaść w panikę i się rozpłakać, Ty jednak  nie poddajesz się tak łatwo, wolisz uniknąć awantury i powoli „odsłaniasz karty”. Zaczynasz niepewnie od zwykłego zagadywania ale widzisz wyraźnie, że to nie przynosi pożądanego skutku.  Na twarzy Twojego dziecka pojawia się grymas potocznie zwany podkówką. Dobrze wiesz, że nie zostało Ci zbyt wiele czasu,  wytaczasz więc większe działo i zaczynasz jego ulubione wygłupy.  Masz swój mały/wielki, triumf nieśmiałe piski radości zaczynają docierać z podłogi :) Tym razem się udało ;)

Mija minuta za minutą a kawa zaczyna robić swoje, pomogło też wiadro zimnej wody wylane na głowę – czujesz się coraz bardziej rześka a siły powracają do Twojego ciała, zaczynasz godzić się z tak wczesną pobudką. W tym samym czasie coś zauważasz, tak, tak – właśnie teraz  jak Ty już oficjalnie czujesz się zdolna do wykonywania wszelkich działań bez konieczności przerywania na ziewanie, to oto dziecko będące Twoim motywatorem do porannego wstawania zaczyna robić się ŚPIĄCE!

Chcesz to wykrzyczeć całemu światu ale tylko w Twojej głowie nieśmiało rozbrzmiewa wołanie: „Aaaaaaaaaaa, po co tak wcześnie w takim razie wstawałeś ?!






Mama Tymka

Komentarze

Popularne posty