Nasze wakacje :)

ubię te dni kiedy życie zwalnia tempa. Czuję się wtedy jakby wszystko wokół mnie na ten ułamek sekundy się zatrzymywało a ja jako obserwator staję się tym kto może   wybierać i uczestniczyć a przede wszystkim wpływać na każdy moment zanim się on wydarzy. No dobra z tego stanu co chwila wyrywa mnie okrzyk złości, radości ,zniecierpliwienia lub inny sposób okazywania szerokiej gamy uczuć przez Tyma ale jeżeli potraficie wyobrazić sobie ten błogi stan pomiędzy codziennością a codziennością to właśnie to jest on ! To te chwile, w których to Ty rozdajesz karty a nie upływający czas i bezwzględnie przypominający o tym zegar, kalendarz czy notatnik z zapisanymi datami i godzinami spotkań.  Tak, tak to czas wakacji !
Na zakończenie wakacji lato postanowiło być tym czym przez cały okres wakacji nie było a winno być  i z całą tą swoją pogodową otoczką pozwoliło na godne celebrowanie ostatnich dni wolności. Mając na uwadze temperaturę która nagle z 17-21 stopni podskoczyła do 30 (w gorę) wzięliśmy poprawkę na pory spędzania czasu na dworze tak aby upały nie dały się nikomu z nas we znaki. Każdego poranka kiedy to wszyscy pozostali domownicy wyjeżdżali do pracy Tymek i ja zakładaliśmy na głowy czapki z daszkiem i wyruszaliśmy na podbój przydomowych okolic ;) Delektowaliśmy się zieloną trawką w przenośnym i dosłownym znaczeniu tego słowa ponieważ Tymek poza leżeniem, dotykaniem zajmował się także szeroko pojętą konsumpcją. Gdy trawa w buzi przestawała już być na tyle atrakcyjna żeby pochłonąć uwagę Tymka rozpoczynaliśmy nasz rajd rowerowy gdzie punktem docelowym był znak drogowy oznaczający zarówno dla nas jak i dla innych przyjezdnych wyznaczone miejsce do postoju zwyczajowo zwane parkingiem :) Do dziś nie wiemy skąd u Tymka wzięło się to zamiłowanie do wszelkich znaków oraz banerów reklamowych ale przekonaliśmy się niejednokrotnie, że w zamiłowaniu tym pozostaje konsekwentny. Popołudnia zwiastowały dla nas powroty członków rodziny.  Mijał dzień za dniem a my zaczęliśmy zauważać pewną zależność  – każdy domownik kojarzony był przez Tymka z innymi formami spędzania czasu:
  • Babcia – wspólnie spożywane z Tymkiem obiady oraz weekendowe śniadanka sprawiły, że Tymek na widok babci ochoczo woła MNIAM MNIAM! a dzięki czasowi, który poświęciła nam w wakacje kojarzona jest z zabawami na świeżym powietrzu. Pielgrzymki od hamaku, trawki, wierzby oraz innych drzewek i krzewów zawsze kończyły się tak samo – palec wskazujący Tymka skierowany był na psy, które wykazały się już nie raz ogromną cierpliwością a przede wszystkim przywiązaniem do Tymka.
  • Dziadek – i tu prym od samego początku wiodą dziadkowe okulary i nie byłoby w tym nic takiego strasznego gdyby nie fakt, że oprócz ściągania i zakładania, Tymkowi spodobało się także energiczne potrząsanie kończące się zamachem i konsekwencją jego czyli rzutem. Biorąc pod uwagę różną fakturę powierzchni na których lądują z niewinnej zabawy przerodziło się  to w grę o dużą stawkę.
  • Tata – to najlepszy bujacz i to nie taki obłokowy a huśtawkowy !  Jego powroty z pracy równają się ze wzrokiem Tymka skierowanym na tę płaską powierzchnię rytmicznie poruszającą się niosącą tyle radości :) Tata jest też dobrze znany Tymkowi jako świetny taktyk wyjazdowy – spontaniczne wypady na lody, place zabaw, baseny stały się niejednokrotnie miłym urozmaiceniem dnia.
Przed rozpoczęciem wakacji postawiliśmy przed sobą cel – wypocząć, zebrać siły i zapas energii na cały sezon rehabilitacyjny- przyda się bo zadania do wykonania coraz trudniejsze, więc „raczkowanie” strzeż się nadchodzimy ! opanowaliśmy samodzielne siadanie, opanujemy i Twoją podstępną technikę ! :)










Mama Tymka 


Komentarze

Popularne posty