Jak mały Tymuś stał się dużym Tymkiem ;)

Po raz pierwszy stało się TO  dla mnie dostrzegalne gdy Tymek „zaczął jeździć” w swoim trójkołowym rowerku. Pisząc „jeździć” mam na myśli stabilne siedzenie bo funkcję napędową rzecz jasna nadal spełniam ja :) 

Nasze rowerowe wypady z początkowych kilku metrów coraz bardziej się wydłużały a Tymek ochoczo zaczął umilać nam nasze podróże poprzez puszczanie dziecięcych melodyjek (znajdują się one w standardzie trójkołowych rowerków) – zauważyłam, że kliknięcie odpowiedniego przycisku uruchamiającego całą muzykalną machinerię nie jest przypadkowe. Na moje kolejne słowa: „Tymek włącz muzykę” – on wyciągał  rączkę w kierunku punktu docelowego.  Tegoż samego dnia zaskoczył mnie ponownie – zapytany przez Babcię: „Gdzie byłeś z mamą ? – precyzyjnie wskazał paluszkiem miejsce, z którego przed kilkoma chwilami właśnie wróciliśmy. Pomyślałam wtedy: „czy to tylko pojedynczy epizod ?” jednak z epizodem nie miało to nic wspólnego i musiałam to w końcu przyznać – TAK !  – mój dotąd mały dzidziuś zdecydowanie nie jest już dzidziusiem a najprawdziwszym DOROŚLAKIEM !.

Do tych wszystkich „ochów” i „achów” dołączyły też „echy” – jeżeli istnieje pojęcie buntu 1,5 rocznego dziecka to Tymon właśnie takowy przechodzi. Manifestacje niezadowolenia opanowaną ma do perfekcji. Różne formy wygięcia ciała (zaznaczam, że w tym obniżone napięcie mięśniowe zupełnie mu nie przeszkadza), krzyki przeradzające się we wrzaski, a w ostateczności gryzienie – Tymek wie czego chce a jeszcze bardziej wie czego nie chce i w jaki dobitny sposób to okazać. Pewnie pomyślicie, że to dziwne ale zarówno te ochy jak i echy cieszą mnie niezmiernie – są dla mnie sygnałem, że Tymek rozwija się i to całkiem dobrze :)

Oczywiście jak przy każdym standardowym dziecku staramy się złe zachowania wyeliminować a Tymkowi stawiać pewnie granice – to także istotny element jego rozwoju  - wiedzieć  „co mogę” a nie tylko „co chcę”.

Tuż  po narodzinach Tymka usłyszałam od kogoś, że dzieci z zD są  potulne, nie skarżą się nigdy, nie narzekają – tak więc  MIT uważam za oficjalnie OBALONY – dzieci z zD bywają uparte, mają swoje zdanie, które próbują przeforsować na wszystkie znane im sposoby a jak im się to nie udaje to zdecydowanie potrafią okazać wynikające z tego faktu niezadowolenie :D TAK, TAK  – wniosek nasuwa się sam dzieci z zD to po prostu dzieci jak każde inne :D





 Mama Tymka

Komentarze

Popularne posty