„Sztuka życia to sztuka unikania cierpień”. Thomas Jefferson

Kiedyś przychodzi taki moment, że zaczynasz sobie zdawać sprawę z tego, że to nie ty jesteś najważniejszy, że tak naprawdę wszystko się zmienia a ty czujesz, że „zjeżdżasz” na boczny tor niczym stara drezyna (nawet jeśli to tylko odczucie, a nie fakt). Co czujesz, co myślisz, co zrobisz, żeby nie pogrążyć się w czymś z czego ciężko będzie się wydostać? Jak zmienić to co zostało zmienione i wrócić do tego co było, no może niekoniecznie w takim zakresie jak wcześniej… Jeśli to jest już niemożliwe, jak żyć żeby nie uprzykrzać życia innym, a samemu nie pogrążyć się w niebycie?

Wiecie, że mam wielkie postanowienie poprawy cielesnej formy :) Ostatnimi czasy do chęci posiadania nienagannej sylwetki doszła potrzeba odzyskania równowagi i spokoju ducha :) „Przymuszeni” z mężem do przebywania w swoim towarzystwie (przy okazji wyjazdu Tymczyszynowej paczki), wróciliśmy do naszej ulubionej dyscypliny- nordic walking. Podczas jednego z naszych spacerów usłyszałam od męża, „cieszę się, że spędzamy razem czas”. To był początek, a właściwie środek wszystkich rozważań i rozmyślać, którym ostatnio z różnych przyczyn zaczęliśmy się z mężem oddawać.
Nie są to miłe rozmowy, spieramy się o słuszność naszych wypowiedzi, poglądów, tego co w głowach nam siedziało, ale głośno o tym nie mówiliśmy. 

Wiecie jak to w życiu bywa – trzeba chwili, zdarzenia, jakiegoś wypowiedzianego słowa, którego nie oczekiwałaś, ale padło… i zaczynasz swoją podróż w nieznane… Na końcu tej podróży pojawia się stwierdzenie - najważniejsza w życiu jest równowaga, a raczej zachowanie tej równowagi

Równowaga pomiędzy pracą a życiem osobistym, równowaga pomiędzy Twoim życiem a życiem innych, tak aby nie mieć poczucia, że bez ciebie Ci inni nie będą potrafili żyć ;-), bo przecież kiedyś odejdziesz a oni zostaną i świetnie sobie poradzą bo tak ich wychowaliśmy.
Dodałam to poszukiwanie równowagi w moim życiu, do listy wiosennych postanowień. Czy osiągnę ten cel nie wiem, ale nie będę tego wiedziała jeśli nie spróbuję :) Co do jednego mamy z mężem pewność –  życie to życie różnie się toczy, ale wiemy, ze wszystko dzieje się z jakiejś przyczyny. Dla nas tą przyczyną są nasze wnuki :) Chciałoby się powiedzieć, że dla nich warto żyć :-*




 Z pozdrowieniami Babcia Tymka

Komentarze

Popularne posty