„Doskonała miłość czasem nie przychodzi aż do pojawienia się pierwszego wnuka.” przysłowie walijskie

Zbliża się ten cudowny czas wakacji, wyjazdów w nieznane, częstsze wizyty rodziny i u rodziny. Kiedy pojawiają się jaskółki, zawsze włącza mi się ta nostalgia i tęsknota za moimi spędzanymi wakacjami u kochanej Mojej Babci. Wspominam z rozrzewnieniem wakacyjne historie i opowiadam każdemu kto wykaże chociaż trochę cierpliwości :D
Moja Babcia, która niejedno w życiu przeszła, która była osobą zapracowaną nigdy nie myślała o sobie, ale o nas ZAWSZE. Była i nadal jest moim wzorem do naśladowania. Konsekwentna, twardo stąpająca po ziemi, z tak zwanymi „zasadami”, troskliwa, zawsze uśmiechnięta, służąca pomocą. Pomimo chronicznego braku czasu i zmęczenia spowodowanego ciężką pracą na roli rozpieszczała nas wnuczęta nie żałując  nam  niczego. Mam wrażenie, że zacytowane w tytule przysłowie idealnie charakteryzuje moją Babcię.


Pojawienie się na świecie naszych wnuków wywróciło nasz „malutki” świat do góry nogami. Jesteśmy stosunkowo młodymi dziadkami dysponujemy (jeszcze) całkiem sporą dawką wigoru i sił fizycznych. Lubimy spędzać czas z naszymi chłopakami. Planujemy wspólne wyjazdy do miejsc, które lubią i staramy się o to, żeby ten czas jak najlepiej im umilić. Nie patrzymy wtedy na zasady, reguły czy nakazy i zakazy. To czas zabaw, totalnej laby i sporej dawki przyjemności.
W domowej rzeczywistości wygląda to (a raczej powinno wyglądać!) inaczej. Wracają słowa – można, nie można!  Trudno nam się pogodzić z faktem, że musimy pewne zachowania wyeliminować.
Moja córka coraz częściej używa słowa – rozpieszczony! Nie omieszka dodać – przez Was :-D Początkowo lekko  się obruszałam (zwróćcie uwagę, że nie użyłam słowa obrażałam hahaha), ale obserwując zachowania Tymka, w końcu przyznałam się (niestety tylko w duchu ;-)), że coś w tym jest. Tymek bystry facet! Manipuluje nami poprzez wyciąganie tych swoich „krótkich” łapek i cudnej minki ukazującej trzy dorodne „łopaty” (czyli ząbki haha). 


Do tego biorąc go na ręce spogląda na swoją Mamę z kompletną pogardą! Jakby chciał powiedzieć – I CO? TAK MNIE BABCIA WZIĘŁA! Najgorsze nadchodzi wtedy, kiedy zbliża się chwila przekazania naszego Skarbika (jak Go nazywa Dziadek) kochającym swojego syna rodzicom ;-) Trudno nawet opisać te wygibasy i krzyki i totalną obrazę nie na Babcię czy Dziadka, a na Mamę lub Tatę! 
Rodzinna „burza mózgów” przyniosła rozwiązanie, powinniśmy z Dziadkiem przestrzegać zasad ustalonych przez rodziców. Trudne do zrealizowania i wymagające od nas niezłej samodyscypliny. Jeśli zastanawiacie się, czy są jakieś efekty to muszę się przyznać, że niestety marne. Trudno uodpornić się na sugestywne miny najlepszego na świecie hipnotyzera :-D
Nie pozostaje nam więc nic innego jak zapewnić Was Drodzy Rodzice naszego Tymciaka (dokładnie te same grzeszki popełniamy wobec Piotrusia więc te zapewnienia powinny się podwoić)  że będziemy z Dziadkiem uczyć się tej „doskonałej miłości”, ale póki co wykażcie się cierpliwością, bo to długotrwały proces ;-) 


 Z pozdrowieniami Babcia Tymka.

Komentarze

Popularne posty