„Wiosna ach to Ty…”

Słowa tej piosenki same pchają się na „język” i chociaż daleko mi do Marka Grechuty to w domowym zaciszu często  ją  sobie nucę (szczególnie pierwszą zwrotkę). Nie wiem czy znajdzie się ktoś kto kategorycznie stwierdzi, że nie lubi wiosny ;-) W każdym razie ja jestem ciepłolubna a słońce działa na mnie jak akumulator na baterie. Wszystkie „czarne” myśli, sprawy nie do „przeskoczenia” jak za dotknięciem magicznej różdżki nie straszą swoim ogromem i niemożnością rozwiązania.

Jest to czas wzmożonej aktywności fizycznej oraz zintensyfikowanych spotkań rodzinnych :-D Częściej przebywamy w przydomowym miejscu zabaw, grillujemy i oddajemy się błogiemu lenistwu i totalnemu odmóżdżeniu (teraz już wiecie, dlaczego wpisy na blogu ukazują się rzadziej ;-) ). Tymek po długim przyzwyczajaniu się do przebywania na świeżym powietrzu w końcu załapał bakcyla. Nie mamy więc problemu z jego kapryśnymi zachowaniami i wiecznymi fochami dwornymi. Jedynie niemoc w samodzielnym poruszaniu się jest dla Tymk ograniczeniem w proponowanych zabawach.

Święta Wielkiej Nocy od kilku już lat rodzinnie spędzamy u nas. Mój Tata wprowadził tę tradycję, a my pomimo tego, że nie ma Go już z nami jesteśmy wierni Jego postanowieniu. Przygotowując świąteczne śniadanie wspominamy jak to Tata z  wszystkimi przedstawicielami płci męskiej wędził pstrąga, grillował kiedy pogoda dopisywała …Ciężko pogodzić się z faktem, że pewien etap w moim życiu skończył się definitywnie, ale ten świąteczny spędzany z rodzeństwem i Mamą czas jest hołdem dla Taty – Tato pamiętamy, wspominamy, tęsknimy.

Wiosenna aura i tym razem nam sprzyjała. Większą część świątecznego leniuchowania spędziliśmy na dworze. Przypomniało nam się jak to namiętnie do późnych godzin nocnych (przy sztucznym świetle) graliśmy w badmintona a, że mamy parę kompletów paletek w zanadrzu to … hulaj dusza piekła nie ma ;-) Wróciły tematyczne zabawy z Piotrusiem – gorączka złota, poszukiwanie dżdżownic dla Franusia (amura). 

Wiosną to nawet ja potrafię gospodarować czasem. Umiejętne dzielę go na dwie części praca  - dom (chyba, że nawał obowiązków w pacy zaburza tę równowagę :-) ). Lubię te powroty do mojego azylu, lubię spełniać „widzimisie” moich chłopaków :-D Odliczam dni do wakacji i do tych paru dni kompletnej wolności i wariacji na temat różnorakich sposobów wykorzystania wszystkiego co jest w zasięgu wzroku moich wnuków, a co może być wykorzystane do zabawy. 

W oczekiwaniu na urlop będę rozmyślała nad kolejnymi postami. Lubię dzielić się z Wami tym co w mojej głowie się „urodzi”. Mam  już pomysł na kolejny wpis. Będzie mocno osobisty ;-) ale szczegółów nie zdradzę.


Mama Tymka

Komentarze

Popularne posty