NIE JUTRO a DZIŚ !

Wizyty z Tymkiem u lekarzy, ciągłe wydzwanianie, załatwianie czegoś przypomniały mi chwile dzieciństwa – zabrzmiało to trochę tak jakby to było wieki temu ale biorąc pod uwagę, że wszystkie etapy nauki mam już dawno za sobą to rzeczywiście okazuje się, że już parę lat minęło odkąd to moja mama prowadziła mnie wszędzie za rączkę. Swoją drogą tak zwane „wiszenie na telefonie” w celu umówienia na wizytę lekarską powinni uznać jako nową dyscyplinę sportową – czuję, że niejeden z nas ma to wyćwiczone do perfekcji więc konkurencja byłaby niemała ;) 

Pamiętam dobrze ten wielki podziw w dziecięcych oczach – nie widziałam wtedy mamy czy taty a bohatera posiadającego super moce. Bo jak inaczej nazwać kogoś kto bez lęku, strachu i ani krzty zawstydzenia wchodzi pośród obcych ludzi, często znużonych swoją pracą, zniecierpliwionych tłokiem, patrzących nieprzychylnie. Schowana za plecami rodziców zastanawiałam się jak można być tak odważnym ?

Gdyby wtedy ktoś powiedział mi, że w przyszłości to ja będę tym, który chowa za swoimi plecami zawstydzonego malca to bez wahania stwierdziłabym, że naczytał się za dużo książek sci-fi. Dziś jednak wiem, że i z taką rolą przyszło mi się „zmierzyć”. To naturalna kolej rzeczy – kiedyś to moi rodzice nosili brzemię odpowiedzialności za mnie a dziś to ja przejęłam pałeczkę niczym w sztafecie i stałam się odpowiedzialna za czyjeś życie, za czyiś los. Czasami, w gorszych chwilach chciałabym żeby ktoś choć cząstkę tejże odpowiedzialności zechciał ze mnie zdjąć. Uświadomiłam sobie, że zawsze chcemy tego czego w danej chwili mieć nie możemy. Jak jesteśmy dziećmi chcemy być dorośli a raczej chcemy być dziećmi z możliwością decydowania o sobie z zastrzeżeniem tego, że jeżeli owa decyzja będzie zła to odpowiedzialność za nią nie będzie przypadać nam w udziale. Jak już dochodzimy do punktu zwanego dorosłością z sentymentem wspominamy czasy dzieciństwa i pragniemy choć na chwilę jeszcze raz stać się tym małym berbeciem, którego głowy nie zaprzątają wielkie problemy dorosłości – a może jednak chcemy tylko tej dziecięcej beztroski wplecionej w nasze dojrzałe życie ?

Jedno jest pewne każdy etap stawia przed nami kolejne wyzwania, jedne nie stanowią dla nas większego problemu a inne sprawiają wrażenie niemożliwych do przejścia.  To te, które spędzają nam sen z powiek, które tworzą barierę, mur przez , który nie możemy się przebić podświadomie popychają nas do  „ucieczki” do czasów, które pozornie wydawały nam się „lepsze” .  Łapmy więc każdą chwilę, która może uczynić nas szczęśliwymi TU i TERAZ – nie jutro, nie za tydzień tylko  właśnie DZIŚ sprawiając w ten sposób, że to te czasy będą tymi, w których chcemy żyć a nie tymi w których przyszło nam żyć.   


Mama Tymka

Komentarze

Popularne posty