Być mamą

Choć mój staż bycia mamą nie jest zbyt długi to jednak wiem już małe co nieco na ten temat – wiem jak to jest być mamą 1,2,3,4,5, (itd.) – miesięcznego dziecka a z każdym kolejnym dniem wzbogaca się moje doświadczenie i wiedza.

Bycie mamą nie jest łatwe, to nie tylko uśmiechy dziecka i matki wypełniające każdą dobę, to nie tylko ciągłe zabawy, wpatrywanie się sobie w oczka i wzdychanie jak to cudownie być rodzicem. Jest druga strona bycia mamą – „mroczna strona”. To ciągłe przekraczanie granic swojej wytrzymałości – fizycznej  i psychicznej, to czas, w którym jak każdy inny człowiek możesz mieć i powiem więcej masz chwilę słabości a jednak nie możesz a raczej starasz się ich nie okazywać.  To one sprawiają ,że czasami ma się ochotę tak po postu wyjść wypłakać, wykrzyczeć i wrócić bez tych negatywnych kumulujących się uczuć, które dają o sobie co jakiś czas znać. Bycie mamą to ścieżka usłana różami przy założeniu, że pamiętamy,  że owe róże miewają jednak kolce. Byciem mamą bywa  tak po prostu trudne i frustrujące  – taka jest właśnie prawda ;) 

Kiedy zostajesz rodzicem nagle uświadamiasz sobie to co jest oczywiste, ale czego nie dopuszczasz do siebie przed porodem – NIE JESTEŚ JUŻ PĘPKIEM ŚWIATANOWY PĘPEK właśnie Cię zastąpił. Wiesz to na pewno kiedy po kolejnym smsie, wiadomości na fb, mailu dostajesz pytanie: „Co tam słychać u Tymusia” a nie jak dotąd „co tam u Ciebie”. Na pierwszy plan wysuwa się ON a TY okazujesz się być tylko tłem – takim elementem uzupełniającym, dopełniającym całość, ale już tylko ważnym a nie najważniejszym.

Jak to jest być mamą dziecka niepełnosprawnego ? Choć ciężko mi przyrównywać bo Tymek jest moim jak dotąd jedynym potomkiem to z moich wnikliwych obserwacji wynika, że mamy Tymkowych rówieśników żyją jednak inaczej. Kiedy one cieszyły się z postępów w raczkowaniu ja cieszyłam się z pierwszego świadomego uśmiechu, kiedy ich serca zaczęło radować świadomie wypowiedziane: MAMA ja cieszyłam się z każdej sytuacji w której Tymek rozpoznawał mnie w tłumie ludzi i wyciągał ochoczo do mnie ręce, kiedy one zaczęły być dumne z pierwszych postawionych kroków mnie duma rozpierała z faktu przepełznięcia przez Tymka kilku centymetrów. Każdy etap się wydłuża i czasami odnosi się wrażenie że trwa w nieskończoność – potrzeba więcej cierpliwości, uporu a przede wszystkim odnalezienia dobrych stron nie do końca pozytywnych sytuacji. Usłyszałam kiedyś od koleżanki, która jest dumną mamą rocznego Adasia podczas jednej z wielu naszych rozmów –„ Rozumiem zniecierpliwienie, ale za to każdy sukces cieszy 21 razy bardziej niż przeciętną mamę ;) ”. Tym zdaniem trafiła w moje serce bo właśnie dokładanie tak jest – lepiej nie ujęłabym tego sama ;) 

Czasami patrzę na to standardowe rodzicielstwo i myślę, że moje macierzyństwo miało wyglądać właśnie tak – miało być „normalne” – to wszystko co dzieję się w moim sercu i głowie dzieję się  wbrew mnie samej – potrzeba wypłakania, wygadania się lub po prostu przemilczenia niektórych spraw. Co daje mi siłę i wyciąga z każdego dołka ? Radość mojego dziecka, jego szczęście – bo skoro jest szczęśliwy to utwierdza mnie to w tym, że jako matka robię wszystkie dobrze, że daję Synowi to czego mu właśnie potrzeba.

 Jestem mamą dziecka z ZD i jestem z niego DUMNA :) 


Mama Tymka

Komentarze

Popularne posty