Zmiany są naturalną częścią naszego życia

Gdy nastaje zmrok a Pan Dyrektor Tymon – najwyższa władza naszego domu w końcu raczy łaskawie zamknąć swoje psotne zmęczone oczęta my rzucamy się w szaleńczy wir „odpoczywania”.
Zauważyłam, że tradycją stało się wciskanie właśnie wtedy zalegających w zlewie naczyń do zmywarki, mycie Tymkowych butelek i wstawianie porcji gorącej wody do termosu  i letniej przegotowanej do dzbanka. Oprócz hałasu brzdękających naczyń, lejącej się wody z kranu  dochodzi pralka, żelazko i mam poczucie jakby nocne życie stało się naszym drugim życiem. Za dnia mama i tata a w nocy „ogarniacze chaosu” :)
To jak  rytuał, z którym zadziwiająco szybko się oswoiliśmy i czasami mam wrażenie, że ilekroć Tymek zaśnie my wpadamy w rytm pracy – jak roboty zaprogramowane do wykonywania określonych funkcji w określonym czasie.
Mój mąż ma ponadto inną bardzo przydatną funkcję: porannego podawania do łóżka dwóch pojemników nieco różniących się kształtem i zawartością – to tak zwane napoje życia ;) Świeżo zaparzona kawa i własnoręcznie przygotowana płynna kaszka o różnych smakach ;) On wybywa do pracy a Tymek i ja delektujemy się tym co dosłownie zostało podane nam pod nos ;) Funkcja wspaniała- szczerze polecam :)
Nadzwyczajne jest to jak szybko człowiek adaptuje się do nowej sytuacji. Jakby ktoś powiedział mi jeszcze 1,5 roku temu, że:
  1. pobudki o 5 rano staną się moja codziennością ,
  2. jedyny czas, który będę miała tylko dla siebie to czas, w którym statystyczny człowiek zapada w sen,
  3. zespół Downa stanie mi się tak bliski, że aż „namacalny”,
  4. niepełnosprawność stanie się słowem, które będę słyszeć i wypowiadać  częściej niż imię mojej najlepszej przyjaciółki (Marcelka przykro mi ale ta prawda musiała w końcu ujrzeć światło dzienne :P),
  5. wizja opieki nad dzieckiem przestanie być dla mnie poświęceniem a po prostu chęcią i potrzebą zajmowania się nim,
  6. strony internetowe będę przeglądać w poszukiwaniu dziecięcych akcesoriów a nie gadżetów i ciuchów dla siebie,
  7. istnieje miłość silniejsza niż ta, której dotychczas doświadczałam,
  8. rezygnacja z ulubionych kryminałów na rzecz kolorowych bajek/baśni przebiegnie niemalże bezboleśnie,
  9. glany i muzykę heavy metal zamienię na skoczne i melodyjne piosenki dziecięce,
  10. wieczory filmowe z mamą zamienię na wieczory filmowe z mamą i dzieckiem – co wiążę się z tym, że tylko jedna z nas pośrednio skupia uwagę na filmie,
  11. czyjeś potrzeby będę stawiać ponad swoje,
  12. sprzątać, ogarniać, kąpać się będę na komendę – ŚPI !!! i to na dodatek stanie się dyscypliną – na czas,
  13. wyjazdy poza obręb miejsca zamieszkania staną się codziennością i nie będą miały one związku z zakupami,
powiedziałabym że oszalał, postradał zmysły i żyje w świecie fantazji ;)
A jednak wszystko to stało się rzeczywistością, częścią mojego jestestwa. Jedne rzeczy zaakceptowałam inne pokochałam a kolejne już czekają do zaklasyfikowania.  Czas leci, Tymek się rozwija a ja codziennie mogłabym dodawać kolejne punkty do listy. Mam też nieodparte wrażenie, że nad niektórymi rzeczami od razu przechodzimy do porządku dziennego, nie zastanawiając się nad tym, że kiedyś było inaczej, że trzeba było zrezygnować z pewnych spraw na rzecz innych. Jest „tu i teraz” i to od nas zależy jak właśnie to „tu i teraz” będzie przez nas postrzegane/odbierane:)


Mama Tymka

Komentarze

Popularne posty