Być dzieckiem …

Kocham i jednocześnie nienawidzę tych długich wolnych … Świadomość powrotu do codzienności, do rzeczywistości jest lekko przytłaczająca a największym fenomenem jest to, że wcześniej owej rzeczywistości nie postrzega się jako takiej tragicznej dopóty dopóki nie zazna się wolnego.
Chyba każdy z nas zna to uczucie kiedy posmakuje tej szczypty  „odmienności” w różnej postaci a na plecach czuć już oddech zbliżającej się zwyczajności. Oczywiście czy gdybyśmy nie doznali tej  bezbarwności, pospolitości  to docenialibyśmy  w tak samo intensywny sposób wyjątkowość odmienności?  Czy każdy dzień nie stałby się właśnie tą znienawidzoną codziennością?
Dla nas odskocznią tak zwanym wolnym w pełnej krasie jest każdy dzień, w którym nie musimy jechać na rehabilitacje . Sam fakt, że rano nie myślę o tym co w Tymkowym podróżnym plecaku już jest zużyte, co może zostać a co koniecznie w trybie natychmiastowym należy już wymienić, że po powrocie męża z pracy nie będę musiała go poganiać żeby już się zbierał do wyjazdu a obiad często w postaci kanapki zjadł w czasie procesu ubierania, jest dla nas niczym święto celebrowane każdej sekundy. W takie dni zaczynam rozumieć, że nasze życie, moje macierzyństwo nie jest standardowe co nie znaczy, że jest gorsze  jest po prostu inne. Przyzwyczajanie do tej inności sprawia, że często czujemy się jak roboty zaprogramowane do wykonania konkretnych czynności ale nie jest to tylko naszą domeną a wszystkich tych, w których życie z czasem wkradła się rutyna. Czy jest możliwe uniknięcie jej ? Chyba nie – skoro codziennie wykonujemy  to samo zadanie wraz z tym nabywamy skłonności do działania według wypracowanego wcześniej  wzoru.
Jak w tej rzeczywistości funkcjonuje Tymek? Nie jest jeszcze na tyle świadomy żeby kojarzyć ubieranie/szykowanie z wyjazdem na rehabilitację jednak rozpoznaje już dobrze swoich terapeutów i wtedy właśnie staje się świadomy tego co za chwilę będzie miało miejsce co okupione  jest niejednokrotnie rozdrażnieniem i płaczem. Ta dyscyplina ,ten rygor wyjazdów i wszelkich ćwiczeń doprowadziła mnie do punktu, w którym zaczęłam się zastanawiać kiedy Tymek będzie miał w końcu czas na bycie po prostu dzieckiem ? Czy nadejdzie taka chwila i czy będziemy umieli ją w odpowiednim momencie rozpoznać, w której ilość zajęć będzie można uszczuplić do niezbędnego minimum ?
Z utęsknieniem wypatrujemy tego dnia, w którym to w dzieciństwo Tymka będziemy wplatać zajęcia a nie odwrotnie. Najbardziej obawiam się jednak, że zanim dojedziemy do tego miejsca będziemy musieli zastąpić obecne zajęcia innymi, przedszkolnymi, szkolnymi a ten czas przeznaczony na beztroskę bezpowrotnie minie.


Mają na uwadze fakt, że nie wszyscy z Was polubili nasz fanapage na facebooku lub też zwyczajnie nie posiadają profilu na fb swoją prośbę o wypełnienie ANKIETY zamieszczamy również tutaj :) Stworzyłyśmy ją w celu udoskonalenia naszego bloga także będziemy wdzięczne za poświęcony czas na jej wypełnienie ;)

Mama Tymka 

Komentarze

Popularne posty