Body goni body :)

Jestem już tego pewna – istnieje jakaś magiczna siła przyciągania generowana przez dziecięce body względem wszelkiego rodzaju pożywienia/picia czyli wszystkiego co pozostawia po sobie ślad w postaci mniej lub bardziej foremnej i pokaźnej plamy. 
Przekonałam się o tym gdy przed spożyciem rudej papki odziałam Tymka w śliniaka monstrualnych rozmiarów posiadającego nawet długie rękawy !! Napawając się raz po raz swoją pomysłowością, zaradnością i przebiegłością ściągnęłam ten ściśle okalający Tymkowe ciało kaftan „bezpieczeństwa” i nie mogłam uwierzyć w to co moje oczy ujrzały: ruda maź jakimś dziwnym sposobem dotarła i do najciemniejszych zakamarków bodziaka !! Zaczęłam się zastanawiać czy może body i te jedzenie, które w konsekwencji zetknięcia z ubiorem daje najbardziej kolorowe obrazy nie są w jakiejś kooperacji ? Złośliwość rzeczy martwych – ona naprawdę istnieje!
 Ja matka z psychozą kupowania wszystkiego co dziecięce postanowiłam zatem wyruszyć na wirtualne poszukiwania nowego body będącym wyjazdowym, nieskalanym (przynajmniej jeszcze) niczym co trafia a raczej nie trafia do Tymkowego brzuszka. Dziwna historia ale właśnie w tej samej chwili – jakaś telepatia matek czy coś- napisała do mnie koleżanka polecając stronę KRASNAL-DZIECKO . Chyba nie muszę pisać że ochoczo kliknęłam w ten piękny „połyskujący” na niebiesko link (to ta psychoza) :) Nie pożałowałam body dobrej jakości a i spersonalizowanie go przebiegło sprawnie i w miłej atmosferze. Projekt body dostałam do zaakceptowania a każda moja sugestia została uwzględniona.
W efekcie otrzymałam nawet więcej niż pierwotnie oczekiwałam. ;) To tak jakby pragnęło się cukierka a dostało wielkiego mieniącego się barwami odzwierciedlającymi smaki lizaka :) Zatem jeżeli macie bodziakowy problem i/lub psychozę zakupową to Tymek poleca krasnalowy zawrót głowy :) 


Mama Tymka 

Komentarze

Popularne posty