„Czy ten pan i pani są w sobie zakochani? Czy ta pani tego pana chce?” – Anna Wyszkoni

Paula: „Nie ukrywam :) ze czytam was od poczatku i jestem bardzo ciekawa waszego zwiazku, jak dlugo jestescie razem, jak sie poznaliscie, jak doszlo do oswiadczyn, wiadomosc o zajsciu w ciaze, przekazanie tej informacji rodzinie, blog w wiekszosci skupia sie na Tymusiu :) chcialabym zebyscie napisali cos o waszym zwiazku, o relacji z rodzicami. Wygladacie na bardzo kochajaca rodzine od ktorej emanuje niezwykle cieplo. To pewnie sprawy dosyc intymne dla was niemniej jednak bedzie mi bardzo milo uslyszec o waszej milosci :). Pozdrawiam.”
Pani Paulo pełna werwy zabrałam się za pisanie tego posta, nim się spostrzegłam na ekranie monitora widniała już 3 strona a końca nie było widać (trzeba było skracać, wycinać,wyrzucać zbędne słowa) dlatego też o naszych relacjach z rodzicami obiecuję napisać w osobnym poście :) Proszę zatem o cierpliwość a obietnicę na pewno wypełnię ;)
Czy oglądając amerykańskie filmy (możliwe, że polskie też) zauważyliście może, że gdy główni bohaterowie obchodzą jakąkolwiek uroczystość wliczając w to wszelkie święta przypisane pojedynczej osobie ale i związkom małżeńskim lub też partnerskim to powstał stereotyp, w którym to stroną rozpamiętującą jest kobieta a nazwijmy to ładnie „zapominalską” mężczyzna ?. U nas jest – dokładnie na odwrót. Mój mąż zawsze łapie się za głowę kiedy zapytana o datę pierwszego spotkania czy też nawet zaręczyn błagalnym wzrokiem patrzę w jego stronę prosząc o ratunek. Żeby nie popełnić gafy zapytałam więc męża o orientacyjne daty naszych „początków”.
  • „Kim jest ten Pan?”
  • „Kim jest ta Pani?”
Poznaliśmy się na stażu w nadleśnictwie (według wskazówek męża miało to miejsce – w czerwcu 2011 roku) – uściślając ja byłam na stażu a mój mąż na zastępstwie. Jako, że ja pracownik biurowy a on terenowy to okazji do nieśmiałych spojrzeń nie mieliśmy za wiele ale przynajmniej już wiedzieliśmy to co jest podstawą do rozpoczęcia znajomości: ja wiedziałam, że on istnieje a on wiedział że jest taki ktoś jak ja. Nie była to miłość od pierwszego wejrzenia, wielkie zauroczenie czy też buchające uczucia a ot po prostu zainteresowanie.
Ja po nieudanym związku, Piotrek nieco nieśmiały – te dwa czynniki wpłynęły na to, że w ciągu 3 miesięcznego stażu nie udało nam się doprowadzić nawet do dłuższej rozmowy. Nie będę więc oryginalna jeżeli napiszę, że pomocną dłoń „wyciągnął” do nas portal społecznościowy i nie był to facebook – w tamtym czasie na „topie” była tak zwana NK.
Jesteśmy małżeństwem :)
Od wystukania na klawiaturze pierwszej wiadomości do dnia pierwszego wspólnego wyjazdu, zaręczyn i w końcu ślubu nie minęło dużo czasu (przynajmniej dla mnie było to jak mrugnięcie okiem).  Choć nie jestem typem człowieka, który lubi wielki romantyzm i całą jego otoczkę a także niespodzianki to muszę jednak przyznać, że dzień zaręczyn był magiczny (jak z bajki) a i same zaręczyny były dla mnie ogromnym zaskoczeniem.  Piękna sceneria Karpackiego wodospadu my sami a dokoła cisza – no dobra nie do końca tak to było z tą ciszą i samotnością zważywszy na obecność innych turystów ale chwila była naprawdę magiczna ;) 13.04.2012r. – przyklękniecie, pudełeczko a w środku pierścionek – no film/bajka jak z bicza strzelił. Padło też pytanie: „Czy zostaniesz moją żoną?” i moje pytanie na jego: „Czy jesteś pewny, że tego chcesz ? Mam ciężki charakter” oraz komentarz męża: „Zdążyłem zauważyć”. Rok później a dokładniej (zaszpanuję wiedzą) – 27.04.2013r. byliśmy już małżeństwem a Karpacz stał się naszym Karpaczem, do którego wracamy gdy tylko pozwala nam na to czas i finanse ;)
Jaką parę tworzymy ? – Standardową. Raz się kochamy, raz się nienawidzimy. Cały czas się docieramy – ciężko zaakceptować nawyki drugiej osoby, które są tak odmienne od własnych i sprzeczne z pierwotnym wyobrażeniem ale najważniejsze jest to, że pomimo tego potrafimy a co najważniejsze nadal chcemy ze sobą „wytrzymywać” ;) Poza tym czyż życie nie byłoby monotonne gdyby dokoła wciąż ćwierkały radośnie ptaszki a powietrze przepełniał zapach różowo-czerwonej mazi zwanej miłością  ? :)
Dwie kreski !
Gdy ujrzałam na teście 2 kreski to było dziwne uczucie, przebijające swoją dziwnością wszystkie inne. Niedowierzanie pomieszane z lekkim stresem i strachem – będziemy rodzicami !! Ta radość powolutku się tliła przytłamszona jeszcze przez inne uczucia, które dawały o sobie bardziej znać w końcu niecodziennie człowiek znajduje się właśnie w takiej sytuacji ;)
Tymkowe rządy
Ten rozdział to tu i teraz :) Część historii już znacie a pozostałą część pisze cały czas życie i jest zarówno dla nas jak i dla Was wielką niewiadomą ;) 

 Mama Tymka

Komentarze

Popularne posty