Rehabilitacja ważna rzecz

Od jakiegoś czasu również w tej Tymkowej rehabilitacji uczestniczę. Nie czynnie o nie :), ale zawożę Tymka i Zuzkę na ćwiczenia do SOSW w Świebodzinie http://sosw.swiebodzin.pl/index.php
Jeszcze dwa tygodnie i Tymek będzie miał pierwsze w życiu wakacje.
Ale ja nie o wypoczynku chciałam pisać a o samej rehabilitacji.
Pierwszy raz pojechałam z mężem i jakoś raźniej było mi znieść Tymkowe łzy i krzyk rozpaczy. Drugi raz wybrałyśmy się same do Świebodzina. Dzielnie przekroczyłam próg sali rehabilitacyjnej. Ławki, ławeczki, piłki, maty i inne tajemnicze dla mnie akcesoria stanowią wyposażenie tego pomieszczenia.

Ćwiczenia (na moje oko) nie są bolesne, ale gdzieś w połowie 45 minutowego maratonu Tymek ma serdecznie dość i zaczyna płakać. Płacz początkowo wyraźnie zabarwiony buntem i złością, w końcu przeradza się w zawodzenie i szukanie wzrokiem Mamy jakby chciał powiedzieć -Mamo pomóż.
Nie mogę na to patrzeć nie mogę tego słuchać, a całe moje jestestwo się buntuje na tę „niesprawiedliwość”, że to co wszystkim niemowlętom  przychodzi ot tak sobie, Tymek nabywa w trakcie ćwiczeń, które nie są niczym miłym dla niego.

Życie niemal na pewno ma sens”.

Powiedział Albert Einstein i to „niemal” mnie od czasu do czasu dopada. Ja – odwieczna optymistka, niczym Atlas chciałabym wszystko udźwignąć, ale przychodzą takie dni (no może chwile), że ten ciężar mnie przygniata i mam chęć się go pozbyć.
Uczucie niemocy utrzymuje się do czasu kiedy zobaczę taki widok:


Albo usłyszę : Bacia gdzie jesteś? Przyjechałem :)

Pozdrawiam Wszystkich naszych czytelników i odwiedzających.

Babcia Tymka

Komentarze

Popularne posty