Byliśmy, zwiedziliśmy i szczęśliwie wróciliśmy :)

Jakiś czas temu wspominałam o planowanym od dawna wyjeździe w góry (http://byc-jak-tymuszkiewicz.blog.onet.pl/2015/05/30/wycieczek-czar/). Teraz nadszedł czas na krótką relację z tego dwudniowego wyjazdu (w sumie 3 dni – czwartek, piątek i sobota).

Środa mija pod hasłem – pakowanie, szykowanie i szybkie spanie ;-) W między czasie jeszcze wizyta u kosmetyczki i fryzjera ponieważ w sobotę wielka uroczystość – 18-stka mojego chrześniaka.
Zuzka wyszykowała rodzinkę na szóstkę.  Dobrze, że było sporo miejsca w dwóch autach na spakowanie tego wszystkiego (jedno auto to za mało).

Czwartek – wyjazd o 7.00. Wstaliśmy wcześniej, żeby dopracować jeszcze szczegóły, wyszykować Tymka i JEDZIEMY. Dziadek wpadł na genialny pomysł i w każdym samochodzie znalazła się radiostacja, mieliśmy więc dobry kontakt i wszystkie szczegóły wycieczki (np. postoje) mogliśmy konsultować na gorąco J Radości Piotrusia nie było końca – został dyrektorem wycieczki i mógł robić to co lubi najbardziej, a mianowicie kierować naszymi poczynaniami (lubi to mój ukochany prezesik :)).

Strach ma jednak duże oczy , to co nas bardzo martwiło  - Tymusiowa  niechęć do przebywania w  samochodzie, okazało się przedwczesnymi stanami lękowymi Mamy i Babci ;-)
Tymuś wytrzymał trasę dzielnie i pozwiedzał z nami przepiękną górską wioskę Svoboda Nad Úpou, Trutnov, Czech Republic. Hotelik idealny dla naszej sporej gromadki, piękna część wypoczynkowa, ten cudowny rwący potok, słońce, które nam towarzyszyło przez cały pobyt - chyba sobie zasłużyliśmy na chwilkę relaksu.




 Czwartek i sobota w podróży



Podsumowując – wycieczka udana, czekamy na kolejny wyjazd tym razem kierunek morze i ukochane nasze Mrzeżyno.

Babcia Tymka

Komentarze

Popularne posty