Spacerować z Tymkiem ? Oto jest pytanie ;)

Mamy z Tymusiem traumę. W sumie to już nie tylko Tymuś i Ja ale powoli sił zaczyna też brakować Tymkowemu Tacie, Babci i Dziadkowi. A o czym mowa ? O wychodzeniu na spacery… Każda podjęta próba wyciągnięcia Naszego Tymusia na świeże powietrze kończy się tak samo: krzykiem, płaczem a w końcu zanoszeniem się i szybkim powrotem do domku i wtedy na Tymusiowej buźce może już zagościć spokój i nieśmiały uśmiech.



 Postanowiliśmy nie dać się sterroryzować i szukać różnych metod, które umiliłyby lub raczej uczyniłyby Tymusiowi znośniejszym pobyt na dworze. Zaczęliśmy od środka transportu, wybór Tymek ma wcale niemały: gondola głęboka, gondola płytka (otrzymaliśmy od brata po jego synku – w domku Tymek toleruje tylko ten wózek), nosidełko i w końcu spacerówka. Wożąc Tymkową pupkę w głębokiej gondoli stwierdziliśmy, że płacz może być wynikiem zbyt mocnego odgrodzenia od świata. Idąc za ciosem przebrnęliśmy przez spacerówkę, nosidełko i płytką gondolkę w których Tymek świat przy najmniejszych chęciach mógłby poobserwować. – wszystko z marnym skutkiem. Kolejny pomysł i kolejna nadzieja na spędzanie czasu na dworze – na Tymkowym wózku asortymenty zabawek : świecące, grające, pluszowe, plastikowe a w końcu nawet balon na pałąku i co ?? Dalej to samo…


 W akcie desperacji skorzystaliśmy nawet z metody „na rączki”. Jeżeli czekacie na szczęśliwe zakończenie tej historii  to niestety go nie ma ;) Nadal zmagamy się z Tymusiową niechęcią do przebywania na świeżym powietrzu a gdy od czasu do czasu uda nam się uporem doprowadzić do ukołysania go do snu i powdychania świeżego powietrza to jesteśmy tak po prostu – SZCZĘŚLIWI.

Dzisiaj kolejny piękny dzień i kolejna okazja do przełamania Naszej wspólnej traumy :) Trzymajcie kciuki :)

Mama Tymka

Komentarze

Popularne posty