O planach, o przyszłości

Wczorajszy Dzień Matki skłonił mnie do refleksji nad tym jakiej Ja (bądź co bądź jeszcze świeżo upieczona mama) chciałabym przyszłości dla swojego dziecka.
Będąc jeszcze w ciąży mimowolnie planowałam, myślałam jak to Nasz Tymek będzie prymusem, pójdzie na studia, założy rodzinę -  same superlatywy. Wszystko miało być tak piękne, że aż nierzeczywiste.  Myślę, że nie tylko ja tak robiłam, nie chcę uogólniać ale przyszli rodzice po cichutku w myślach układają życie swojemu dziecku (oczywiście plany planami a życie życiem – samo wszystko koryguje).

Po narodzinach Tymka wiedziałam od razu, że ta moja wyśniona przyszłość dla mojego dziecka nie będzie możliwa do spełnienia a przynajmniej nie w takim stopniu jak to mi się w głowie uroiło. Przeczytałam kiedyś  na stronie internetowej (bij za bij nie pamiętam na  której), cytuję: „Dzieci nie są od spełniania ambicji rodziców, dzieci są po to żeby je kochać”. Dzisiaj zgadzam się z tym w 100 %. Przyrzekłam sobie, że nie zagubię się w tej całej chęci udoskonalenia Naszego Tymka. Nie chcę na siłę go „unormalnić”. Oczywiście wiem, że potrzebna jest mu rehabilitacja i pomoc, dużo pomocy i zrobię wszystko żeby tą pomoc uzyskał. Chcę doprowadzić do tego żeby żyło mu się łatwiej, wszystko na miarę jego możliwości. Jako jego Mama najważniejsze czego dla Niego pragnę to jego szczęścia a i Ja będę wtedy szczęśliwą, spełnioną Mamą ;) Bo czy można wymarzyć sobie lepszą przyszłość dla swojego dziecka niż taką, w której jest tak po prostu szczęśliwe ? Nie sądzę ;)


Mama Tymka

Komentarze

Popularne posty