TOLERANCJA

Ostatni post był dość dawno (dawno, dawno temu), ale obowiązki w pracy przyblokowały moje chęci systematycznego pisania. Za to wybór tematu nie sprawił mi kłopotu, bo już od dawna chciałam napisać coś o tolerancji i akceptacji.
Czytając to pewnie już w waszych głowach rodzi się pytanie – jestem tolerancyjny/a  i szybka  odpowiedź - jestem ! Czy otaczam się ludźmi, którzy są tolerancyjni? I tu właśnie należy się zatrzymać, pomyśleć i wyciągnąć wnioski.
Szukamy tej prawdziwej tolerancji przez duże „T”.
W XXI wieku nie powinno to być trudne, jesteśmy wyedukowani, mówimy o sobie -  pokolenie kosmopolityczne , żyjemy w społeczeństwie pełnym różnic, stykamy się z innością na co dzień w różnych sytuacjach,  w różnych miejscach.
I co? I nic! To co w swoim mniemaniu, w swoim osądzie nazywamy tolerancją, niestety nią nie jest. Wydaje nam się, że akceptujemy, tolerujemy i rozumiemy wszystkie odmienności i tak zwane odchylenia od norm, dopóki nie napotkamy na swojej drodze tej „inności” i na wiadomość – mamy zdrowego ślicznego wnuka, ma zespół downa – usłyszysz „przykro mi”. Odruch buntu  i zdziwienia – słucham? Tobie jest przykro? Tobie? Nie tego się oczekuje, będąc babcią wnuka z trisomią 21.
Nie czekasz na odpowiedź – przykro mi.  Czekasz na coś w rodzaju – Jest zdrowy? Dacie radę, kto jeśli nie wy. Tymek nie mógł trafić lepiej, ma wspaniałych rodziców i dziadków!
Nie oczekujesz współczucia, bo przykro to może być nam, że żyjąc w XXI wieku w społeczeństwie wyedukowanym i „tolerancyjnym”, mój wnuk napotka na swojej drodze ludzi, którzy na jego widok powiedzą – przykro mi, współczuję rodzicom...


Zapraszam do dyskusji na ten temat. Czy spotkaliście się z podobnymi reakcjami? Co może być przyczyną tego, że reagujemy tak, a nie inaczej? I wreszcie – co zrobić, żeby to zmienić.

Babcia Tymka

Komentarze

Popularne posty