21 styczeń - oczami Babci

Muszę trochę powspominać. Nie da się tego uniknąć.
Czekaliśmy na wnuka „od córki” długo, w sumie bardzo długo i z obawami, ponieważ Natalka ciągle nam powtarzała, że nie będzie miała swoich dzieci, ma Piotrusia (chrześniaka) i to jej wystarcza .
Kiedy w końcu oznajmiła nam, że zostanie mamą, radości nie było końca. Później radość przeplatała się z troską o moje dziecko. Natalka źle znosiła ciążę, a końcówkę co już wiecie, spędziła w szpitalu.
Te 4 tygodnie, które tam spędziła zaliczam do kategorii wspomnień, których lepiej nie ujawniać. Są na tyle intymne, że pozostawiam je dla siebie. Mogę tylko napisać, że nie było lekko, praca, dom, szpital…
Rekompensatą dla mnie była informacja, że będę „rodzić” razem z moją córką, z moim dzieckiem.
Czekałam z niecierpliwością na jej telefon i hasło „PRZYJEŻDŻAJ”. Chociaż chciałam zachować spokój, niestety nie udało mi się i pomimo usilnych starań, żeby Natalka tego nie wyczuła, wiem, że ONA wiedziała, że się tym stresuję.
Kiedy nadszedł ten dzień, byłam gotowa!
Dzień Babci (21.01.2015r. ) z czym Wam się kojarzy? Z radością, wzruszeniem, z miłością, poczuciem, że jest ktoś kto czeka na Twoją miłość całkiem bezwarunkowo. Na miłość Babci… Opuszczę sam poród, każda z Mam to przeżyła, każda z nas inaczej to wspomina. Moje lęki, obawy i niepokój w chwili narodzin Tymusia, są odbiciem uczuć mojego dziecka. Do tego niestety dołączyło się moje doświadczenie jako matki –kurcze coś jest nie tak-.
Co czułam, co myślałam gdy usłyszałyśmy diagnozę TRISOMIA 21? Rozdzierający ból i troskę o MOJE DZIECKO, jej wzrok mówiący –mamuś powiedz, że to nie jest prawda-… do końca życia będzie mnie to wspomnienie prześladować. Tu znowu wspomnienia z kategorii – nie ujawniam. Napiszę tylko, że wsparcie męża, syna i synowej, Piotruś śpiewający mi z okazji Dnia Babci – sto lat, sto lat, ciepłe słowa koleżanek, to było to co dało mi siłę, żeby wesprzeć Natalkę. Na koniec tylko dodam, że pokochałam to malutkie bezbronne dzieciątko w chwili narodzin, miłością absolutną i niezachwianą, w jakiś sposób różniącą się od tej beztroskiej i „uśmiechniętej”, taką świadomą, podbarwioną przekonaniem, że z moją najbliższą rodzinką możemy zdziałać całkiem sporo dla mojego, a w sumie nie !!! dla naszego Tymka.
Babcia Tymusia

Komentarze

Popularne posty